Bloog Wirtualna Polska
losowy bloog | poleć tego blooga | inne bloogi | zaloguj się | załóż blooga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

REGUŁA DZIEWIĄTEK

środa, 18 sierpnia 2010 14:52


   Pisałem już kiedyś o jednym z najlepszych autorów fantasy, czyli o Terrym Goodkindzie i 11 tomach cyklu "Miecz prawdy". Wracam do tematu ponieważ ukazała się niedawno "Reguła dziewiątek". Nowa książka nawiązuje w tematyce do wydarzeń z poprzedniego cyklu. Jak zawsze doskonała w treści i formie. Jedyne co mi przeszkadza to fakt, że jest dopiero pierwszy tom, a mam ochotę na kolejne. Czekam z niecierpliwością.
   Może jeszcze kilka słów o samej treści. Akcja toczy się całe pokolenia po szczęśliwym panowaniu Lorda Richarda Rahla. Można powiedzieć, że w czasach i świecie nam współczesnym.  I właśnie tutaj, do zwykłego pozbawionego magii świata docierają wysłannicy z zupełnie innej rzeczywistości. I tak zaczyna się odwieczna walka dobra ze złem. Polecam.

Terry Goodkind "Reguła dziewiątek"

Krzychu



Podziel się:

komentarze (1) | dodaj komentarz

Zielone drzwi

wtorek, 27 lipca 2010 8:55



      Każde zdarzenie, o którym piszę, miało miejsce. Każda osoba, o której piszę, istniała naprawdę. Każda moja miłość była prawdziwa.
To jest moje życie. [fragment książki]

         "Zielone drzwi" Katarzyny Grocholi reklamowane jako powieść autobiograficzna, pokazują nam migawki z życia najpoczytniejszej polskiej pisarki. Ile z osobowości Katarzyny Grocholi mają bohaterki jej powieści? W jakim stopniu życie autorki, jej własne przemyślenia i ukochane miejsca przenikają na karty książek? Które zbiegi okoliczności w realnym życiu były tak nieprawdopodobne, że pisarka dotychczas o nich nie wspominała?
        Książka śmieszna, ale też bardzo wzruszająca. W moim odczuciu jest nie tyle biografią, co laurką wystawioną życiu, albo lepiej pamiętniczkiem. Autorka zdradza nam ze swojego życia tylko tyle, ile sama chce, dziękując wszystkim, którzy pomagali, kochali lub tylko (aż!) byli obecni w jej życiu.
Czyta się szybko, przesłanie książki zapada w pamięć na długo.
Polecam

Asia



Podziel się:

komentarze (2) | dodaj komentarz

Złoty wilk

poniedziałek, 26 lipca 2010 13:01



        Już dawno nie czytałam tak dobrej polskiej książki! "Złoty wilk" to druga powieść kryminalno- obyczajowa debiutującego pisarza i wszystko wskazuje na narodziny nowej literackiej gwiazdy na firmamencie polskiego pisarstwa.
       Bartłomiej Rychter, z zawodu prawnik, widać bardziej niż kartą prawa interesuje się historią Sanoka - swego miasta i wspaniale zawiązuje intrygi w swoich powieściach. Zagadka kryminalna, dość skomplikowana, nie pozwala czytelnikowi na samodzielne odkrycie tożsamości sprawcy. Jednak czytając powieść, odnosi się wrażenie, że sama akcja książki (a akcja jest zawrotna) jest tylko okazją do ukazania życia w XIX - wiecznym Sanoku.
      Wspaniale, bez kompleksów, napisana powieść z dobrym przebiegiem akcji i zaskakującym zakończeniem, trzymająca w napięciu do ostatniej strony i co najważniejsze...nasza, polska, a w niczym nie ustępująca najlepszym zagranicznym.
Polecam:
 Bartłomiej Rychter - "Złoty wilk"

Asia 



Podziel się:

komentarze (1) | dodaj komentarz

Tunele

wtorek, 13 lipca 2010 12:35



          Gordon Roderick i Williams Brian są autorami niesamowitej serii książek dla młodzieży pt. "Tunele".
Opowiada ona o wielkiej i niebezpiecznej przygodzie, która odmienia życie czternastoletniego Willa. Chłopak ma niezwykłą pasję - prowadzi prace archeologiczne, drąży profesjonalne tunele, szuka skarbów ukrytych w warstwach ziemi. Pewnego dnia ojciec głównego bohatera, archeolog i kustosz muzeum, znika w nieznanym tunelu. Chłopiec postanawia zbadać sprawę, prosząc o pomoc swojego przyjaciela Chestera. Chłopcy, głęboko pod ziemią, odkrywają mroczną i przerażającą tajemnicę. Tajemnicę, która może kosztować ich życie...  Okazuje się, że głęboko pod współczesnym Londynem, znajduje się Kolonia dziwnych ludzi(?).
         Zastanawiałam się: ile można pisać o schodzeniu pod ziemię? Okazuje się, że można dużo i ciekawie. Choć wychwyciłam kilka błędów logicznych, to książkę czyta się jednym tchem. A jest co czytać, bo do tej pory ukazały się trzy tomy... a to nie koniec
Ciekawa jestem zakończenia tej historii! Koniecznie muszę zobaczyć też film, bo już podobno trwają pracę nad ekranizacją powieści.  Gorąco polecam:
Gordon Roderick i Williams Brian  - "Tunele"
                                                      - "Tunele. Głębiej"
                                                      - "Tunele. Otchłań"

Asia



Podziel się:

komentarze (3) | dodaj komentarz

Gra o Ferrin

poniedziałek, 12 lipca 2010 11:00



        Polecana już na tym blogu Katarzyna Michalak - autorka "Poczekajki" i "Zachcianka" tym razem spróbowała sił w gatunku fantasy.
W powieści "Gra o Ferrin" zaprasza nas do świata elfów, krasnali, smoków, jednorożców i czarodziejek. Wspaniale napisana, językiem prostym i lekkim, ale też pełnym magicznych zaklęć.
       W zasadzie książce nie można nic zarzucić...A jednak...to wszystko już było. I  choć sama fabuła jest ciekawa, to wydaje się być tylko podróbką książek Sapkowskiego czy Tolkiena.
       Książka, choć okładka sugeruje, że dla młodzieży - raczej przeznaczona dla dorosłych odbiorców. Dla fanów gatunku do przeczytania z dozą pobłażania, dla laików wspaniała odskocznia od szarej rzeczywistości.
Polecam książki tej pisarki:
Katarzyna Michalak - "Gra o Ferrin"
                                  - "Poczekajka"
                                  - "Zachcianek"

Asia



Podziel się:

komentarze (1) | dodaj komentarz

Wakacyjne czytanie

piątek, 09 lipca 2010 10:04



          Wakacje to czas wolny od zajęć szkolnych, od przymusu wczesnego wstawania, od obowiązków, nauki i zadań.
Tylko co zrobić z taką ilością niezagospodarowanego czasu? Oglądać telewizję, zawisnąć w sieci internetu, spać i jeść bez ograniczeń?
O, nie! Jako rodzic nie pozwalam!
Córki są już nastolatkami, więc czas wolny sobie organizują aż za dobrze - wyjścia na basen, do kina, na  wycieczki rowerowe, spacery (często romantyczne:), spotkania towarzyskie, do biblioteki. Jednak one też potrzebują kontaktu z rodzicami, dlatego zawsze cos tam robimy razem.
         Ale co zrobić z dzieckiem w wieku przedszkolnym lub wczesnoszkolnym? Przyznam, że organizacja dnia takiemu maluchowi, może zamęczyć dorosłego.
Nie będę się tu rospisywać, o wszystkich atrakcjach, które wymyśliłam, ale o jednej napiszę bo jest związana z tematyką bloga.
Nazywa się "na dwa głosy" i polega na tym, że (nie, nie, nie śpiewamy w duecie) - czytamy książki na spółkę.

        W ten sposób przerobiliśmy już serię opowiadań o Franklinie autorstwa Paulette Bourgeois, którą czytaliśmy na zasadzie jedną stronę ja, drugą syn. Świetna mądra książka dla dzieci, ale też dla rodziców (życzyłabym sobie żółwiej cierpliwości rodziców Franklina).
        Potem całą serię "Mateuszka" autorstwa Elviry Lindo, którą czytaliśmy na zasadzie: ja narrację, syn dialogi. Czytanie tej książeczki musieliśmy często przerywać, gdyż salwy śmiechu wywoływały ból brzucha.
       Na podobnej zasadzie czytaliśmy "Koszmarnego Karolka i podstępne postępki", którą napisała Francesca Simon. Po każdej historyjce zaśmiewaliśmy się do łez, a mnie dodatkowa naszła refleksja, że przecież ja skądś takie zachowanie znam...tylko w żeńskim wydaniu...
       Dziś będziemy czytać "Magiczne drzewo" Andrzeja Maleszki (obowiązkowo siedząc na kocyku pod drzewem), ale o tym jeszcze napiszę:)

Asia



Podziel się:

komentarze (4) | dodaj komentarz

Rzeźnik drzew

wtorek, 06 lipca 2010 12:01



           Nikt nie zapewnia takiej porcji dzikiego rechotu, jak Andrzej Pilipiuk. Czytając jednak jego książki, trzeba posiadać specyficzne poczucie humoru - bo jak wynika z moich obserwacji, nie wszyscy lubią jego dowcip i przewrotność, a są też tacy, którzy nie trwią stylu "wielkiego grafomana".
          Właśnie skończyłam czytać "Rzeźnika drzew" - zbiór 12 opowiadań, jak 12 dań podanych podczas jednej uczty. I nie może być mowy o przesycie, o nie...Po skończeniu książki wraca się do co ciekawszych potrawek...bo wszystko jest urozmaicone, siermiężnie podane, doprawione szczyptą grozy, solidną porcją humoru i wyśmienitym konceptem.
Krótko mówiąc samo mięcho :)
Taka porcja inteligentnego absurdu potrafi zrelaksować, bo to świetny masaż dla "przetrąconego kręgosłupa ziemskiej cywilizacji".
Polecam: Andrzej Pilipiuk - "Rzeźnik drzew".

Asia



Podziel się:

komentarze (2) | dodaj komentarz

Dostatnie lata

poniedziałek, 05 lipca 2010 13:11



         Jeśli nie wiecie jak to jest, kiedy się wygrywa na loterii 190 milionów dolarów, zapytajcie Tedd'ego Pappasa, 11- letniego  bohatera książki Jima Kokorisa pt."Dostatnie lata"". "Telefon nie przestaje dzwonić, dawno zapomniani krewni nagle pojawiają się na progu twojego domu, a tajemniczy nieznajomi podążają za tobą wszędzie". Ale Teddy odkrywa, że bycie bogatym nie jest takie złe, zwłaszcza jeśli masz mądrego ojca i bliskich  wokół siebie.
        Wspaniała książka o ludzkiej naturze, o dorastaniu i o tym co w życiu ważne - jest debiutem literackim Jima Kokorisa. Książka mądra i zbawna odkrywa przed nami talent autora, który z ogromnym wyczuciem portretuje różne charaktery, zachowania i postaci.
Polecam: Jim Kokoris - "Dostatnie lata".

Asia



Podziel się:

komentarze (0) | dodaj komentarz

Pasje utajone

piątek, 18 czerwca 2010 21:47


        "Pasje utajone" to kolejna świetna powieść biograficzna Irvinga Stone'a,opowiadająca o życiu Zygmunta Freuda, genialnego człowieka oraz wybitnego umysłu. Stone po raz kolejny ukazuje nam geniusz, który wykraczał daleko poza ramy swoich czasów, ale również człowieka, który w tych czasach wzrastał, doskonalił się i żył.
Jak wiele kłód rzucano mu pod nogi, jak wielu porażek i upokorzeń doświadczył nim uznano go za autorytet w dziedzinie psychoanalizy.
Wspaniale napisana książka (jak wszystkie tego autora), językiem pięknym literacko, ale też specjalnie jakby uproszczonym, aby uczłowieczyć geniusz.
        Wszystkie powieści biograficzne napisane przez Stone'a charakteryzuje ogromna sympatia dla osoby o której pisze. Zaraża czytelnika tym entuzjazmem, podziwem i zdaje się pytać "gdzie jest wasza pasja?"
Serdecznie polecam:
Irving Stone - "Pasje Utajone czyli Życie Zygmunta Freuda"
                       - "Pasja Życia"
(życie Vincenta van Gogha)
                       - "Udręka i Ekstaza" (życie Michała Anioła)

Asia

Podziel się:

komentarze (2) | dodaj komentarz

Gottland

czwartek, 17 czerwca 2010 21:14


          O książce Mariusza Szczygła pt.:"Gottland" słyszałam już wielokrotnie. Anegdoty opisane w książce miałam okazję usłyszeć w różnych sytuacjach, od różnych osób. Jakoś mijałam się z tą książką... do dziś...bo dzisiaj pachłonęłam ją w dwie godziny, a teraz czytam jeszcze raz.
        "Gottland" to wybór znakomitych reportaży poświęconych bohaterom czechosłowackiego życia codziennego, znanym i popularnym postaciom z pierwszych stron gazet, uwikłanym w czasy komunizmu.
         Aktorka Lída Baarová, artysta rzeźbiarz Otokar Szvec - nieznany twórca pomnika Stalina, piosenkarka Marta Kubiszova (ze słynnego piosenkarskiego trio "Golden Kids"), legendarny producent obuwia Tomáš Bata i wielu innych - poprzez ich barwne życiorysy Mariusz Szczygieł opowiada o czasach, w jakich przyszło im żyć. Opowiada o wygórowanej cenie, jaką częstokroć przychodziło im zapłacić za pozornie nieważne decyzje, o paradoksach i absurdach powszedniego życia, o tragicznym splocie przypadku i przeznaczenia, kształtującym życie całych pokoleń.
Polecam:
Mariusz Szczygieł - "Gottland"

Asia


Podziel się:

komentarze (0) | dodaj komentarz

Klasyka gatunku

poniedziałek, 14 czerwca 2010 9:55


   Po dłuższej nieobecności wraca mistrz przygody i sensacji - Clive Cussler. Milczące morze to kolejna książka z serii poświęconej najemnikom z Oregona. Klasyczny Cussler - pełen wartkiej akcji i humoru. Doskonała książka na wieczór. Jeśli nie czytaliście jeszce żadnej pozycji - możecie wybrać dowolną. Dobra, lekka rozrywka gwarantowana. Osobiście wolę starsze książki o przygodach Dirka Pitta. Tak czy inaczej wszystko co wypuścił ze swojej ręki Clive Cussler warte jest przeczytania.

Krzych



Podziel się:

komentarze (3) | dodaj komentarz

Maria Nurowska raz jeszcze.

niedziela, 16 maja 2010 9:54



         Styl pisarstwa Marii Nurowskiej trafił "bez pudła" w mój gust i teraz zaczytuję się jej powieściami. Własnie skończyłam czytać wspaniałą trylogię, opowiadającą o losach Amerykanki - Elizabeth Connery, poszukującej zaginionego na Ukrainie męża.
        Losy małżeństwa głównych bohaterów, wątek miłosny oraz osobiste rozterki Elizabeth są umiejętnie wplecione w bliską i odleglejszą historię Ukrainy. Czytelnik ma wrażenie, że uczestniczy w opisywanych wydarzeniach między innymi w pomarańczowej rewolucji, czuje chłód jaskiń na Kałkazie, grozę spotkania z czeczeńską partyzantką, niepewność ludzi więzionych w radioaktywnych okolicach Czarnobyla.
Jest to zasługą wspaniałego pióra Marii Nurowskiej, jej znajomości ludzkiej psychiki oraz merytorycznego przygotowania historycznego. Książki czyta się jednym tchem, bo to niezwykle aktualne, ale jednocześnie uniwersalne opowieści o ludziach wystawianych wciąż na nowe próby i zmagających się z przewrotnością losu.
Polecam:
Maria Nurowska: "Imię twoje"
                "Powrót do Lwowa"
                "Dwie miłości"

Asia   



Podziel się:

komentarze (2) | dodaj komentarz

Sprawa Niny S.

czwartek, 13 maja 2010 19:23


          W warszawskim mieszkaniu policja znajduje zwłoki radcy prawnego Jerzego B. Śledztwo prowadzi doświadczony policjant - komisarz Zawadka. Do zbrodni przyznaje się była konkubina zamordowanego Nina S. Jednak sprytny komisarz nie daje wiary jej wersji zdarzeń. Prawdy poszukuje w pamiętniku głównej podejrzanej. Przesłuchuje Ninę i jej dwie córki - bliźniaczki. Losy tych trzech kobiet zaczynają go niebezpiecznie fascynować. W trakcie śledztwa odkrywa ich ukryte lęki, pragnienia oraz mroczne tajemnice z przeszłości.
         Maria Nurowska po mistrzowsku nawiązuje do gatunku powieści kryminalnej, ukazując jednocześnie całą gamę zachowań społeczno - moralnych, psychologicznych i emocjonalnych. Podkreśla silne więzi łączące matkę i córki oraz siostry - bliźniaczki, które choć różne, to odczuwają podobnie. Relacjom rodzinnym przeciwstawia silne namiętności, miłość do mężczyzny i jej destrukcyjne skutki. Toksycznemu uczuciu - doznanie, które wyzwala.
        Bohaterowie książki to postaci tragiczne, wtłoczone w tryby historii i niebezpiecznych namiętności. Polecam:
Maria Nurowska - "Sprawa Niny S."

Asia

Podziel się:

komentarze (0) | dodaj komentarz

Instalacja Idziego

wtorek, 27 kwietnia 2010 20:58



          Już wielokrotnie pisałam, że jakaś książka mnie zachwyciła. Stare prawdy, podane w nowej szacie, wprawiają mnie w ekstatyczny stan uwielbienia dla pisarza ( kierunku jego myśli, osobowości i talentu).
Czasami trafiam takie perełki literackie, które czytam wielokrotnie. Są też książki, które działają jak uderzenie obuchem w głowę. Takie piorunujące wrażenie zrobiła na mnie "Instalacja Idziego" autorstwa Jerzego Sosnowskiego.
          Jest to powieść o dziennikarzu, który dowiaduje się o istnieniu swojego dorosłego syna Idziego. Chłopak obdarzony jest tajemniczą mocą i charyzmą. W jego towarzystwie ludzie zachowują się inaczej niż zwykle, są nienaturalnie szczerzy, prawdomówni i otwarci.
Oddziaływanie Idziego "zmusza" ich do podejmowania działań, które uruchamiają serię dramatycznych zdarzeń.
          Powieść jest znakomicie skonstruowana. Pełna  pytań, głównie o wolność, sens człowieczeństwa, prawdę, wartości moralne...ale chyba jednak głównie  o wolność. Akcja rozgrywa się w środowisku warszawskim. Na pierwszym planie galeria współczesnych postaci: dziennikarze, artyści, inteligencja, duchowni. Pisarz ukazuje ludzi w różnych układach społecznych: politycznych, kościelnych, rodzinnych i konfrontuje ich życie z osobą Idziego.
Książka głęboka, do wielokrotnego czytania, ze świetną zagadką, wartką fabułą i zaskakującym zakończeniem.

Polecam: "Instalacja Idziego" - Jerzy Sosnowski

Asia



Podziel się:

komentarze (0) | dodaj komentarz

Zwycięzca jest sam

sobota, 27 marca 2010 18:43


           Paulo Coelho, zdobył sobie przez lata milionowe grono oddanych czytelników na całym świecie, którzy zdają się nie dostrzegać, że pisarz z książki na książkę obniża poziom swojej twórczości. Takim właśnie pisarskim marazmem tchnie jego najnowsza książka "Zwycięzca jest sam".
           Akcja "Zwycięzcy...", rozgrywa się w 24 godziny, podczas słynnego festiwalu próżności w Cannes. Główny bohater zabija przypadkowe ofiary, jako przesłanie dla swojej byłej żony. stosując wymyślne metody zabójstwa. Samo zabijanie przebiega bezboleśnie i łagodnie, nawet nie wstrząsając czytelnikiem. Natomiast rozważania moralne bohaterów, analiza impulsów, pobudek czy też motywów działania - są w stanie przeciętnego czytelnika naprawdę wykończyć. Niepotrzebne opisy, liczne dygresje, odwołania do wspomnień - psują i tak mało klarowną fabułę książki, wprowadzając dodatkowe zamieszanie podczas czytania. Do tego wszystkiego dochodzi zaskakujące, zupełnie niecoelhowe zakończenie - zwycięża zło.
           Książka długa, zupełnie niepotrzebnie. Coelho przyzwyczaił nas przecież do krótkich opowiastek z dobrym morałem. Tu natomiast mam wrażenie, że honorarium pisarza było liczone od strony. Więc pisał...pisał...pisał...aż morał mu zaginął w powodzi słów.

Asia


Podziel się:

komentarze (8) | dodaj komentarz

Prowincja pełna marzeń

wtorek, 23 marca 2010 15:54

    

             Polecono mi w bibliotece książkę "Prowincja pełna marzeń" autorstwa pani Katarzyny Enerlich, jako książkę chętnie czytaną, w klimacie podobnym do "Domu nad rozlewiskiem".
             Czytam, bo miło jest czasem oderwać się od rzeczywistości i pobyć sobie na takiej prowincji... miło, jeżeli kiążka ma klimat spokojnego życia, pachnie ziołami i domową kuchnią,  jest w kolorze błękitnego nieba, czy zielonej łąki. Niestety ta książka tego nie ma. Ma za to banalną, niespójną fabułę, szablonowych bohaterów i ckliwą narrację...brr.
            Jednak mimo wszystko powieść zmusza do myślenia :) Ilosc błędów stylistycznych, gramatycznych i literówek sprawia, że czytelnik zastanawia się w jakim właściwie języku ta książka jest napisana. Nie wiem kto robił korektę...i czy ktokolwiek ją zrobił :)
W zamierzchłych czasach można było chociaż liczyć na erratę na ostatniej stronie, ale kto dziś słyszał o erracie?
           Wszystkim, którzy skuszą się pozytywną opinią o książce napisaną przez pania M.Kalicińską (autorkę "Domu nad rozlewiskiem") i zapragną kupić książkę - powiem, że 35 złotych można dużo, dużo lepiej spożytkować.

Asia



Podziel się:

komentarze (3) | dodaj komentarz

Marzycielka z Ostendy

poniedziałek, 22 marca 2010 19:26


            Nowa książka Erica-Emmanuela Schmitta, „Marzycielka z Ostendy" to kolejne wyśmienite dzieło podsunięte nam do degustacji przez autora. A jest się czym zachwycać, bo powieści tego autora to prawdziwa uczta dla książkowych smakoszy.
          „Marzycielka z Ostendy" jest zbiorem pięciu opowiadań napisanych z poetyckim wyczuciem, których wątkiem przewodnim są ludzkie przeżycia, głównie związane z miłością, ale mówiące też o cierpieniu i śmierci. Każde z opowiadań (jak i cała twórczość tego pisarza), przypomina sekretną szufladę - otwierasz, a tam leży sobie jakaś historia. Chcesz poznać jej sekret, poszukaj, bo jest w niej drugie dno i to ono zawiera prawdę ukrytą przez autora.
          Opowiadania z zaskakującym zakończeniem, wspaniale napisane językiem gładkim i melodyjnym, który jest jednocześnie dojrzały i jakby świadomie uproszczony. Bardzo dobra książka. Polecam.
Eric-Emmanuel Schmitt: "Marzycielka z Ostendy"

Asia


Podziel się:

komentarze (4) | dodaj komentarz

Millennium raz jeszcze

niedziela, 07 marca 2010 11:22



              Książki z serii Millennium (polecane wcześniej przez Krzysztofa), to doskonałe powieści kryminalne z zawiłymi historiami i interesującymi, bardzo rozwiniętymi charakterami bohaterów. Wywodzą się z najlepszej szwedzkiej tradycji fikcji i literatury kryminalnej, którą rozpoczął w latach 60. ubiegłego wieku Sjowall & Wahloo a kontynuowali Henning Mankell, Hakan Nesser i wielu innych doskonałych autorów.
Powieści te są wyjątkowym zjawiskiem nie tylko w Skandynawii. Stały się jedna po drugiej hitami na listach bestsellerów w całej Europie.I nic dziwnego, bo są to naprawdę świetnie napisane kryminały. Z gatunku tych, których się nie czyta a pochłania.

            Bohaterami wszystkich trzech serii są Mikael Blomkvist - dociekliwy dziennikarz finansowy i wydawca niezależnego magazynu Millennium oraz Lisbeth Salander - intrygująca outsiderka i utalentowana hakerka komputerowa, pracująca jako wolny strzelec dla służb bezpieczeństwa. Ta niezwykła para w każdej z części serii podejmuje wyjątkowo trudne wyzwania.
          Gdzieś czytałam, że w opinii wielu wydawców, wszystkie historie zawarte w trylogii: śledztwa, dochodzenia w sprawie morderstwa, czy finansowe krętactwa wydarzyły się naprawdę.
         Książka na tyle nieprzeciętna, że postanowiłam skonfrontować jej treść z ekranizacją. Muszę przyznać, że film "Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet" w miarę realnie oddaje klimat i treść książki. Ekranizacja drugiej części książki "Dziewczyna, która igrała z ogniem" niestety mocno okrojona. Filmy (choć naprawdę dobre) niestety spłyciły głównych bohaterów, ale tak to już jest z filmami:)
Serdecznie polecam całą serię "Millennium" - zarówno książki, jak i filmy.
Stieg Larsson:
"Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet".
"Dziewczyna, która igrała z ogniem"
"Zamek z piasku, który runął"
.

 Asia



Podziel się:

komentarze (0) | dodaj komentarz

Trzecie oko

środa, 24 lutego 2010 14:26



         Anna Onichimowska  znana mi wyłącznie z książek dla dzieci i młodzieży, zaskoczyła mnie powieścią (lub raczej opowiadaniem) dla dorosłych czytelników.
        "Trzecie oko" - to wspaniale napisane studium małżeństwa znudzonego codzienną rutyną wspólnych dni. Zmęczeni sobą znajdują się na rozstaju dróg i nie mogą zdecydować czy jeszcze chcą być razem. Jakie decyzje podejmą i dlaczego takie -  nie do końca jest jasne, gdyż rzeczywista fabuła miesza się z fikcją książki pisanej przez główną bohaterkę. Do końca nie wiadomo kto jest kim i jaką prowadzi grę. Książka zmusza do refleksji, bo nic tu nie jest podane na tacy. Czyta się szybko bo jest świetnie napisana i ma tylko 140 stron, dlatego przypomina raczej rozbudowane opowiadanie lub dramat rozpisany na trzech głównych bohaterów niż powieść. W pamięci zapada na długo. Polecam:
Anna Onichimowska:
dla dzieci i młodzieży:

"Najwyższa góra świata"
"Dzień czekolady"
"Hera, moja miłość"
"Lot Komety"
"Dziesięć stron świata"
"Sen, który odszedł"

i dla starszych:
"Trzecie oko"

Asia



Podziel się:

komentarze (2) | dodaj komentarz

Zaginiony symbol

wtorek, 23 lutego 2010 21:14


           Jestem świeżo po lekturze najnowszej książki Dana Browna - "Zaginiony symbol" i zastanawiam się co napisać. Myślę, że skoro ma to być moja subiektywna opinia to napiszę prawdę - jestem zdegustowana.  Miała być szybka akcja (wszystko dzieje się w ciągu niespełna doby), niestety książki nie da się czytać w tempie dostosowanym do czasu fabuły.
To znaczy- technicznie można przeczytać te 620 stron w jedną noc, ale mentalnie człowiek zasypia po pierwszej setce.
           Intryga przewidywalna od samego początku, liczne powtórzenia kilku oczywistych faktów (w dialogach, refleksjach bohatera, opisach autora), mają łopatologicznie wyjaśnić czytelnikowi "co poeta miał na myśli", powodują, że akcja się ślimaczy a czytelnik czuje się jakby nie potrafił zliczyć do trzech.
          Zagadki matematyczne i szyfry oparte na tych samych motywach co w poprzednich książkach autora. Akcja książki rozgrywa sie w Waszyngtonie i jest niczym innym niż wielkim ukłonem w stronę Stanów Zjednoczonych (brakowało tylko powiewającej flagi i hymnu USA). W myśl zasady "cudze chwalicie, swego nie znacie" Brown chce nam wmówić, że Waszyngton jest drugim Rzymem, pełnym zabytków i historycznych tajemnic :)
          W powieści występuje tyle absurdów i nieścisłości, że śledzenie ich było dla mnie jedyną intelektualną rozrywką.
Mam wrażenie jakby Wielki Brat upomniał Dona Browna:" Dlaczego turyści biegają po Paryżu z "Kodem Leonarda", po Rzymie z książką "Anioły i Demony". a nikt nie gania po Waszyngtonie z "Zagubionym symbolem"? Odpowiem za autora - bo książka jest klapą, a Dan Brown wyczerpał pomysły i stał się przewidywalny.
Mimo wszystko polecam niewymagającym czytelnikom, bo opinie są podzielone i nieliczni jednak się zachwycają tym bestsellerem :)

Dan Brown:
"Anioły i Demony"
"Cyfrowa twierdza"
"Kod Leonarda da Vinci"
"Zaginiony symbol"
"Zwodniczy punkt"


Asia

Podziel się:

komentarze (6) | dodaj komentarz

BIBLIOTECZNE NIESPODZIANKI

niedziela, 07 lutego 2010 12:45


   Zwykle czytam książki nieprzypadkowe. Polecone, zasłyszane, zrecenzowane lub długo wyszukiwane na półkach księgarni. Potrafię tak spędzać całe godziny buszując wśród książek. Teraz jednak czytam także książki "przypadkowe". Zdaję się na gust bibliotekarzy, sprawdzam najczęściej czytane przez Czytelników i ostatnio oddane. Bez oczekiwań, bez nastawienia. Ot tak, dla rozeznania rynku.
   Jayne Ann Krentz "Siódmy zmysł" to książka, właściwie wstyd to przyznać, z serii "Wszystko dla pań". To akurat zauważyłem dopiero po przeczytaniu... Gdyby dostrzegł ostrzeżenie wcześniej - pewnie zrezygnowałbym z tego thrillera romantycznego :)
   Ciekawa rzecz - książkę naprawdę dobrze się czyta, choć właściwie jest o niczym. Ot takie czytadło na jeden wieczór. Ale przyjemne. A siódmy zmysł to wcale nie dar wyjątkowy. Jak się okazuje dysponuje nim cała masa ludzi. Parapsychiczne moce, tajne agencje i wartka akcja złożyły się na bestseller. Nie zachwycałby się specjalnie, ale przeczytać można. Dlaczego nie?

Krzych



Podziel się:

komentarze (1) | dodaj komentarz

MARINA

niedziela, 07 lutego 2010 12:38


   Nie lubię pisać o modnych autorach i książkach, które "powinno" się przeczytać. Carlos Ruiz Zafon stał się jednym z nich. Trudno jednak o nim nie pisać, kiedy z przyjemnością sięgam po jego książki. Tym razem za mną Marina. Książka o tyle nietypowa dla tego autora, że chociaż osadzona tradycyjnie w Barcelonie i napisana tym samym, jakże charakterystycznym i wciągającym stylem to jednak nieco inna. Przede wszystkim nie znajdziecie w niej cmentarza zapomnianych książek...
   Ciekawostka to fakt, że nie jest to ostatnia książka tego autora. Raczej pierwsza. Tyle tylko, że wydana teraz - na fali jego popularności. Moja żona twierdzi, że zbyt podobna do innych. Moim zdaniem - rozpoznawalna poprzez styl, ale równie fascynująca i porywająca. Jednym słowem polecam mimo wszystko. To jednak kawał dobrej rozrywki.
   Carlos Ruiz Zafon - Marina - WARTO

Krzych



Podziel się:

komentarze (2) | dodaj komentarz

Intruz

środa, 27 stycznia 2010 16:41


             Swego czasu Krzysztof polecał "Intruza" Stephenie Meyer. Przeczytałam... bo fajne książki podpowiada...bo patrząc z tej strony, to fajny ten blog. Napiszę jednak swoją recenzję.
             Świat, który znamy, skończył się. Ludzkie ciała przejęli Obcy, wszczepiając swoje Dusze. Życie trwa, ale człowieczeństwo w znanej nam formie istnieje już tylko w nielicznej grupie rebeliantów ukrywających się na pustyni.
Dusze - istoty wieczne, zasiedlają nowe planety w poszukiwaniu żywicieli. Na Ziemi odkrywają największe bogactwo emocji i zmysłów. I choć są pasożytami wszczepianymi w szyje ludzi (Archiwum X, Matrix - dlaczego to zawsze jest szyja?) -to jednak  są z natury dobre , altruistyczne i nieagresywne. Tworzą wspaniałe, oparte na harmoni, zgodzie i pokoju społeczeństwo. Tylko dlaczego kosztem naszej cywilizacji?
              Historię poznajemy z perspektywy Wagabundy - jednej z Dusz, która nie może pogodzić się ze swoim żywicielem, który ciągle żyje w swoim ciele, zamiast dyskretnie odejść. Wagadunda trafia w ręce rebeliantów.Jak żyją ostatni na planecie ludzie? Jak przyjmą Wagabundę?
              Autorka cyklu o miłości wampira i zwyczajnej dziewczyny, tym razem wkracza w psychikę, w której walczą o byt dwie dusze. W sposób właściwy swojemu stylowi pisarstwa - angażuje czytelnika w nowy romans, pytając o sens życia, siłę miłości i istotę człowieczeństwa. Człowieczeństwo głównej bohaterki nie ma nic wspólnego z ciałem żywiciela. Wagabunda współczuje, jest pełna empatii, umie kochać i lituje się nad niedolą innych. Wagabunda - Dusza, jest bardziej Człowiekiem niż większość ludzi .
             Nie wiem dlaczego przyjęto, że to książka dla dorosłych? Styl i tematyka podobne jak w serii "Zmierzch", żadnych gorszących scen - za to ogólne przesłanie książki - skierowane właśnie do młodzieży. Polecam

Asia

Podziel się:

komentarze (5) | dodaj komentarz

Dr House

sobota, 23 stycznia 2010 21:15


                 Przed telewizorem zasiadam rzadko, za to cyklicznie. Właśnie uświadomiłam sobie, że oglądam tylko trzy serie - "Dr House", dobranocki "Garfield" i programy podróżnicze Wojciecha Cejrowskiego.
               W życiu prywatnym i zawodowym mam styczność z samymi miłymi osobami, też zresztą jestem miła :) Dlatego uświadomienie sobie faktu, że medialnej rozrywki dostarczają mi straszni złośliwcy, wykazujący się specyficznym poczuciem humoru ale też wyjątkową inteligencją, zaskoczyło mnie odrobinę ( bo co by o moich preferencjach powiedział Zygmund Freud?).
              Gregory House jest moim ulubieńcem - dlatego kiedy zobaczyłam książkę "Dr House - całkowicie bez autoryzacji" pod redakcją Leah Wilson, rzuciłam się na nią z pazurami. Analizując różne aspekty tego popularnego serialu, m.in. postać i umysł tytułowego bohatera, autorzy esejów zebranych w książce "Dr House..." zastanawiają się, dlaczego House jest takim draniem, jak myśli, dlaczego kłamie, kradnie, wymyśla niestworzone historie i łamie wszelkie reguły, dlaczego tak naprawdę zatrudnił Foremana, Cameron i Chase'a i czy faktycznie potrafi uczyć?
             House jest szorstkim, uzależnionym od leków mizantropem i tyranem. To surowy i protekcjonalny seksista i rasista. Jest samolubnym draniem, niedostrzegającym uczuć otaczających go ludzi i niemającym dla nich żadnego zrozumienia. Troszczy się wyłącznie o siebie i swoją własną satysfakcję. Pomaga pacjentom tylko dlatego, ze jest uzależniony od intelektualnej podniety, jakiej dostarcza mu rozwiązywanie medycznych zagadek. Nadużywa uprzejmości innych. Na przyjaźń odpowiada pogardą, szacunek przyjmuje z lekceważeniem. Własny geniusz i posiadaną władzę traktuje jako przepustkę zezwalającą mu na działanie poza prawem i nieliczenie się z zasadami określającymi przyzwoitość ludzkiego zachowania. Sympatyczny? Nie musi być sympatyczny, bo jest skuteczny. I w razie choroby, chciałabym dochodzić do zdrowia przy takim gburze, niż umierać przy sympatycznym lekarzu :)
Wszystkim, których interesuje analiza psychiatryczna Gregory'ego House'a - polecam:
"Dr House całkowicie bez autoryzaji" - Leah Wilson.

Asia

Podziel się:

komentarze (3) | dodaj komentarz

Czarownice z Salem

sobota, 16 stycznia 2010 19:22



          Kim były czarownice z Salem? Wiedźmami uprawiającymi czarną magię, czy kobietami postępowymi? Ofiarami ludzkiej nienawiści, czy autentycznymi sprawczyniami nieszczęśliwych wydarzeń?
          Odpowiedzi na te pytania dostarczy nam - powieść "Córka heretyczki" autorstwa Kethleen Kent. Książka ta - to wspaniale opowiedziana historia Marthy Carrier, kobiety światłej, zaradnej życiowo, mądrej.  Niestety Martha żyje w czasach procesów czarownic z Salem. Prawda, postępowe poglądy i wierność sobie - prowadzą ją na szubienicę. Jej córka, aby żyć - musi kłamać.
"Córka heretyczki" to porywająca opowieść o miłości i lojalności względem rodziny ale i o zdradzie i nienawiści. O wszechobecnym strachu, tyrani religijnej i prześladowaniach, oraz o dwóch niezwykłych kobietach, które wspólnie musiały stawić czoła narastającej histerii wywołanej przesądami.  
Swą fascynującą powieść oparła autorka na dziejach własnej rodziny, Kathleen Kent jest bowiem potomkinią Marthy Carrier w dziesiątym pokoleniu. Polecam.

Asia



Podziel się:

komentarze (0) | dodaj komentarz

Zabili mnie...

wtorek, 05 stycznia 2010 17:57
 
          Nareszcie coś współczesnego i polskiego, coś co da się przeczytać, a nawet pozwolić sobie na zachwyt. Co to takiego? To debiut literacki Piotra Wereśniaka - powieść gangstaerska pt.:"Zabili mnie we wtorek". Jak czytam z noty biograficznej - autor jest znanym (?) scenarzystą i reżyserem. Jest twórcą takich filmów jak "Zakochani","Stacja","Zróbmy sobie wnuka" i "Nie kłam kochanie". Jest autorem scenariusza filmu "Kiler" i dialogów do "Pana Tadeusza" oraz współtwórcą popularnych seriali telewizyjnych takich jak: "Kryminalni","Na dobre i na złe", "M jak miłość" i "Barwy szczęścia". Po dziesięciu latach pracy w branży filmowej postanowił zrobić coś bez pomocy ekipy i napisał powieść. I zrobił to świetnie.
         Amerykanie mają swoich Cobenów i Brownów. Mają swoje CIA, FBI, JFK i Bóg wie co jeszcze. A my?? WSI, "układ" i grupę trzymającą władzę lub czasopisma. No i mamy jeszcze Piotra Wereśniaka.
         Bogate doświadczenie filmowe autora przekłada się na styl książki. Mamy tu pojedyncze migawki z życia głównych bohaterów, których zastajemy w przypadkowych sytuacjach. Sytuacje są pozornie przypadkowe, ale dające wyobrażenie o charakterze postaci występujących w powieści oraz ich miejscu w mafijnej ((i politycznej) hierarchii. Zwroty akcji szybkie i konsekwentnie prowadzące do wielkiego bum... i happy endu. Intryga przemyślana, choć jakby skądś znana :)
        Warto przeczytać - bo to książka na jedno popołudnie (tak szybko się czyta).
Polecam - Piotr Wereśniak - "Zabili mnie we wtorek".

Asia


Podziel się:

komentarze (0) | dodaj komentarz

Filary ziemi

piątek, 01 stycznia 2010 17:56


          W komentarzach pojawiają się sugestie polecające powieść Ildefonsa Falcones "Katedra w Barcelonie", sama też już o niej pisałam. Niestety na mnie nie zrobiła piorunującego wrażenia. Zabrakło mi w niej spójności historyczno - obyczajowej, a relacje społeczne i sami bohaterowie byli płytcy, schematyczni i sztywni. Jest to jednak moja subiektywna ocena, bo wiem, że niektórym książka się podoba. Wiem - w  sprawach gustu się nie dyskutuje. Ale nie będę też przepraszała :) Mogę za to przedstawić powieść Kena Folletta "Filary ziemi" jako przykład tego, jak powinna być napisana "Katedra w Barcelonie".
          Średniowieczna Anglia w XII wieku (1123-1170) - w tle wojna domowa, konflikty na tle religijnym, spory o sukcesję na angielskim tronie i (kończące książkę) zabojstwo Tomasza Becketa, arcybiskupa Canterbury, przez rycerzy króla Henryka II. Walka o władzę, intrygi, seks, miłość, zdrada, mroczne tajemnice i zbrodnie, akty nienawiści i desperacji - to wszystko zawiera fabuła tej porywającej opowieści, osnuta jest wokół trwającej blisko czterdzieści lat budowy wielkiej katedry Kingsbridge.
          Powieść jest gabarytowo - potężna - (ponad 800 stron drobnym druczkiem!). Temat jest bardzo dobry- świetnie charakteryzuje ówczesne czasy i mentalność żyjących w nich ludzi. Czyta się lekko, szybko. Nie jest to powieść może szczególnie ambitna, ale za to na 100% wciągająca. Dla każdego kto lubi sagi, powieści historyczne, dobrą literaturę.

Polecam : Ken Follett - "Filary ziemi"

Asia



Podziel się:

komentarze (2) | dodaj komentarz

Źródło

wtorek, 29 grudnia 2009 20:49


       To był Krzysztof wspaniały prezent - święta spędzone u "Źródła" człowieczeństwa, siły i ludzkich możliwości.
Miałeś rację polecając tę książkę aż dwa razy na naszym blogu :) Po jej lekturze zadaję sobie miliony pytań, ale dwa główne. Dlaczego do tej pory tego nie czytałam?  Dlaczego książka jest w Polsce tak mało znana?
       Nie chcę pisać kolejnej recenzji, bo Krzychu napisał już wszystko co trzeba ( wystarczy zajrzeć do wcześniejszych wpisów), ale jednak trochę dodam.
       Niekwestionowanym głównym bohaterem powieści  jest wspaniały architekt - Howard Roark. Mogę jedynie podejrzewać, że Krzycha zafascynował również baron prasowy - Gail Wynand. I nawet wiem dlaczego :)
Wszystkie postaci są charakterystyczne i w jakiś sposób charyzmatyczne. Dla mnie jednak najbardziej oczywistą bohaterką książki wydaje się być - Dominique Wynand - kapłanka doskonała. Ona jest świadkiem, osią i siłą sprawczą tego dramatu.
       Książka  jest oparta na kilku sprawdzonych literackich fabułach -  "od zera dla milionera", klasycznego trójkąta, bohater pozytywny - bohater nagatywny, jednostka kontra tłum, ogół, masa, kolektyw. Jednak historia miłosna, opowieść o losach młodego architekta jest tylko kanwą dla myśli filozoficznej, którą autorka tka gobelin obiektywizmu, kultu człowieka i myśli twórczej.
POLECAM - Ayn Rand - "Źródło"

Asia

Podziel się:

komentarze (1) | dodaj komentarz

CHŁAM

wtorek, 15 grudnia 2009 19:58


   Karen Kingsbury. Pewien Wrześniowy Poranek. I druga część:  W cieniu wrześniowego poranka. Przeczytałem, bo nie miałem innego wyjścia. Jak człowiek leży chory w łóżku, to czyta co jest. Książkę zaproponowała bibliotekarka, ale to był chybiony strzał. Tematyka - 11 września. Pomysł - nienajgorszy. Wykonanie - dramatyczne. Połączenie Harlekina z gazetką "Przebudźcie się" świadków Jehowy. Najgorsze, że nawet potrafi zaciekawić. I niby człowiek jest ciekawy co będzie dalej. Ale przebrnięcie przez niektóre akapity jest wyjątkowo ciężkie i aż się zgrzyta zębami. A poza tymi "ciekawymi" momentami - całość przewidywalna. Nie polecam. Chyba, że nie macie innego wyboru.

Krzycho



Podziel się:

komentarze (5) | dodaj komentarz

REWELACJA

środa, 09 grudnia 2009 9:25


   Jestem po trzeciej części trylogii... Diabelskie Zaklęcia trzymają poziom. Jak w poprzednich dwóch pozycjach (patrz poprzedni wpis) - akcja jest wartka, zaskakująca, a bohaterowie znajomi. Jestem przekonany, że autor mógłby na tym zbić świetny interes i pisać dalej (jak wielu autorów), ale... nie chce. Zapowiedział, że to już koniec cyklu. Dalsze przygody bohaterów mamy sobie wymyślać sami. A on zaprasza do nowych książek, nowych postaci i nowych przygód. Przyznaję, że takie podejście na prawdę robi na mnie wrażenie. I nie wiem jak Państwo, ale mam zamiar się przekonać, czy w innych pozycjach MAxime Chattman radzi sobie równie dobrze. POLECAM. Nie konkrenty tutuł, ale właśnie tego autora. Jest szczery, jest uczciwy i ma prawdziwą pasję. A książki, które do tej pory przeczytałem - R E W E L A C J A.

Krzych



Podziel się:

komentarze (1) | dodaj komentarz

PIERWSZORZĘDNY KRYMINAŁ... A nawet trzy kryminały

środa, 02 grudnia 2009 15:14


   Zapisałem się do biblioteki. Bardzo sympatyczna pani zapytała co chciałbym przeczytać. Dałem pani pełną swobodę wyboru. Dowolny gatunek (czytam wszystko) - niech tylko będzie to książka, którą pani uważa za dobrą. Dostałem kryminał. Francuski.
   Autor: Maxime Chattman. Młody człowiek. Niespełna trzydzieści lat. Skończył kryminologię. Pisze... FANTASTYCZNIE. Na trylogię składają się "Otchłań zła", "W ciemnościach strachu" i "Diabelskie zaklęcia". Doskonale wciągające. Każda z książek stanowi odrębną całość, ale pojawiają się ci sami bohaterowie. Jak już wspomniałem to kryminał, ale ocierający się o klimat horroru. Jednak nic z tego co proponuje Graham Masterton. To zupełnie inna literatura.
   Pierwsze dwie części pochłonąłem. Czytam trzecią. Już teraz wiem, że wszystkie trzy są godne polecenia. Więc czytajcie. Bez zastanowienia.

Krzysztof Turzański



Podziel się:

komentarze (1) | dodaj komentarz

Rio Anakonda

poniedziałek, 30 listopada 2009 19:26


          Zachwycona książką Wojciech Cejrowskiego "Gringo wśród dzikich plemion", poszłam za ciosem i zachwyciłam się znowu. Tym razem wspaniałą i tajemniczą "Rio Anakonda".
          Ten sam styl, ten sam humor, dowcip i złośliwostki podróżnika - cechują obie książki. Ale jest też sporo różnic. "Gringo..." pełna była anegdot i historyjek z różnych wypraw Cejrowskiego (jedna na pięc wypraw zakończona jest sukcesem i odkryciem plemion nietkniętych cywilizają). "Rio Anakonda" jest relacją z jednej wyprawy. Opowiada o przygotowaniach do podróży, nużącym oczekiwaniu na przychylność Indian, magicznej podróży we mgle oraz o przyjaźni z Szamanami i Czarownikiem.
         Cejrowski przybliża nam sposób patrzenia na świat przez Indian (dzikich, niekształconych, niecywilizowanych) i daje nam odczuć, że my (cywilizowani, wykształceni, oświeceni) nie mamy pojęcia o tym co w życiu jest ważne. Rozmowy z Czarownikiem (które trwały miesiącami, a zebrane są w kilka dialogów), uświadamiają nam, że pomimo kanionu różnic kulturowych - myślimy tak samo w sprawach istotnych. My może ładniej to ubieramy w słowa, ale w ustach Indian brzmi to prawdziwiej i logiczniej.
         Autor książki (jednak sceptyk) opowiada nam o magii z którą się zetknął, której nie potrafił zrozumieć (czy można zrozumieć magię?), której bał się (jak tylko magii można się bać). Próbuje nam tłumaczyć zjawiska, których osobiście doświadczył (ale czy można wytłumaczyć coś czego wytłumaczyć się nie da, bo... bo jest magią). W każdym razie próbuje w sposób sobie właściwy, a czy jest w stanie przekonać czytelnika? Najlepiej sprawdzić samemu.
          Polecam, bo są to książki do których się powraca. Wspaniałe na prezent dla małych (12 -18 lat) i dużych (18 - 100 i więcej).
Serdecznie polecam:
Wojciech Cejrowski - "Gringo wśród dzikich plemion"
                                      "Rio Anakonda"

Asia


Podziel się:

komentarze (4) | dodaj komentarz

Zmierzch

poniedziałek, 23 listopada 2009 19:12


           Takie książki powinny być zabronione...zakazane. Ewentualnie dawkowane w małych porcyjkach...
Krzysztof co prawda już polecał całą serię, ale on jest facetem i nie zrobił tego jak należy :)))
         Szał na powieść trwa już dłuższy czas, jednak dostać się do tych książek jest prawie niemożliwe. Starsz córa przeszła tę zakaźną chorobę o nazwie "Zmierzch" podczas wakacji. Całymi dniami oczekiwała na SMS z biblioteki. Kiedy przychodził ten wymarzony o treści "JEST" gnałam po kolejny tom, a moje dziecko spędzało bezsenną noc, by w dzień chodzić śnięte i rozmarzone. Wtedy postanowiłam sobie, że kiedy szał na książkę opadnie to i ja ją sobie poczytam. Nierealne. Nie słabnie, a wręcz się nasila, kolejka w bibliotece sie wydłuża... Poczekam...
         Oczywiście nie poczekałam. Młodsza miała niedawno urodziny, to sobie myślę - będzie dwa w jednym. Kupiłam.
Nie wiem, czy o tym pisać... ale w domu nastały ciche dni. Każda w innym kącie domu, każda z innym tomem, każda z paczką chusteczek. Nastały też bezsenne noce (to ja, bo dziewczyny miały limit czasowy). I tak w trzy noce z rzędu poznałam historię pięknej miłości Belli Swan i Edwarda Cullena. Przecietnej nastolatki i hipnotycznego Wampira.
         Książka napisana prostym językiem, pełna sekretów, tajemnic, legend, magii, młodzieńczych uczuć i wszystkiego tego o czym marzą nastolatki. Potrafię zrozumieć fenomen książki i widzę jak reagują na niego młode czytelniczki (patrząc w lustro - widzę jak działa też na starsze panie :) ]
         Dlatego uważam, że cała seria powinna być zabroniona...Trzy bezsenne noce - 2000 stron powieści, wszystkie zapowiedzi filmowe na YouTube, wszystkie teledyski do filmu, film "Zmierzch", film "Księżyc w nowiu", wszystkie parodie obu filmów - mało?
Dodam jeszcze komentarz mojego męża, kiedy zobaczył rano moje podkrążone oczy _ "Zamieniasz się w wampira" i moją cichą odpowiedź: "Tak, Edwardzie". Radość syna :"mama wróciła". Komentarz starszej: "matka - zachowujesz się jak nastolatka" i  młodszej: "Edward jest mój!!!",
Chciałam tym wpisem pokazać, jak szkodliwy jest wpływ serii o wampirach na układy rodzinne. Wiem, że nie muszę tego słowa pisać...Ale oczywiście POLECAM:
Stephanie Meyer -"Zmierzch"
                              "Księżyc w nowiu"
                              "Zaćmienie"
                              "Przed świtem".

Asia


Podziel się:

komentarze (17) | dodaj komentarz

Gringo wśród dzikich plemion

niedziela, 08 listopada 2009 9:38


            Czego by nie powiedzieć o Wojciechu Cejrowskim - jedno jest pewne - wspaniale opowiada/pisze.
Czego by nie powiedzieć? Właściwie dlaczego nie powiedzieć? Powiem. Uwielbiam Cejrowskiego. Ktoś zapyta - za co można go uwielbiać? Przede wszystkim za poczucie humoru. Za poglądy, za odwagę wypowiedzi. Za spryt i przebiegłość. Za złośliwość (podobno jest cechą ludzi inteligentnych). Za mądrość życiową. Inteligencję. Elokwencję. Autoironię. Optymizm. Tupet jak taran (czyt. bezczelność). Ale głównie dlatego, że wspaniale opowiada o ludziach, rzeczach, obyczajach, które są moją kanapową pasją (tzn. uwielbiam o tym czytać, oglądać filmy, ale wiem, że nigdy tam nie pojadę).
           "Gringo wśród dzikich plemion" - to książka niezwykła, mądra, śmieszna (nie uśmiech pod nosem, tylko prawdziwy rechot), napisana barwnym i pięknym językiem. Byłam zaskoczona niektórymi faktami (np. pracą misjonarzy), zimną krwią Pana Wojtka w sytuacjach, gdy powinna mu się zagotować, bezczelnością ...(ale tylko trochę). Rozśmieszyły mnie do łez barwne opowieści, które podróżnik serwuje Indianom o nas Polakach i na swój temat. Za rozważanie lingwistyczne Cejrowski powinien dostać NOBLA. Oto jedno z nich:

"Motyl - bardzo delikatne słowo. Zwiewne, zupełnie jak...motyl.
Po angielsku też jest delikatnie - butterfly. Na piśmie niekoniecznie to widać, ale proszę mi uwierzyć - ono brzmi jak aksamit. Jest takie...maślane.
Po francusku, z kolei, ślicznie, drobniutkie - papillon.
Po hiszpańsku, urocze - mariposa.
 Po rosyjsku. kochane - baboćka.
A po niemiecku. SCHMETTERLING! No cóż. (...)
Leci sobie baboćka, leci papillon, leci mariposa...i nagle okazuje się, że to jednak !!!SCHMETTERLING!!!. Posłuchajcie..."


        To "Posłuchajcie" jest znamienne i jak mantra pojawia się przed każdym niezwykłym opowiadaniem.
Po lekturze takiej książki rodzi się w nas głód wrażeń. I nic w tym dziwnego, że zmęczony życiem i rutyną dnia codziennego podatnik zapragnie stać się małym Indianą Jonesem, który rzuci pracę, sprzeda lodówkę, a za zarobione pieniądze kupi bilet na podróż swojego życia. Póki co polecam książkę.

Asia

Podziel się:

komentarze (8) | dodaj komentarz

BARANEK

piątek, 06 listopada 2009 11:25


   Jeszcze bez recencji. Czytam "Baranka" niejakiego Christophera Moore`a. Nawiasem mówić książkę wypożyczyłem z Miejskiej Biblioteki Publicznej w Piekarach Śląskich... A piszę o tej książce bo jestem... w szoku kulturowym. Czyta się miło, wciąga, a nie bardzo wiem co o tym myśleć. Poniżej "oficjalna" - księgarska recenzja:
   "Pełna absurdalnego humoru i celnych obserwacji obyczajowych satyryczna współczesna opowieść o nieznanych latach Jezusa opowiedziana z punktu widzenia jego najlepszego przyjaciela z lat dziecięcych, Biffa, który w tym celu został wskrzeszony. Bosko zabawna, a jednak wzruszająca książka,..."
      Sam wypowiem się jak skończę czytać. Czyli gdzieś w okolicach weekendu. Tak czy inaczej - jest to książka... hm... zaskakująca.

Krzych



Podziel się:

komentarze (3) | dodaj komentarz

MILLENIUM

wtorek, 03 listopada 2009 14:27


   Ostatnie dni całkowicie wyłączył mnie z obiegu Stieg Larson i jego niesamowity kryminał MILLENIUM. Pierwsza część: "Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet" zaparła mi dech w piersi. Co ciekawe - stanowi odrębną całość, więc po zakończeniu ostatniej strony można odetchnąć. Gorzej z częścią drugą: "Kobieta, która igrała z ogniem", bo tu akcja zostaje gwałtownie i niespodziewanie przerwana. Piszę o tym dlatego właśnie teraz, bo ukazała się trzecia część "Zamek z piasku, który runą". Czy jest dobra? Może odpowiem w ten sposób. W zeszłą sobotę skończyłem czytać tę książkę o 6 rano. Po prostu nie można się było oderwać. NIESAMOWITE.
   Tyle tytułem wstępu. Nieszablonowi bohaterowie, ciekawa i poplątana intryga, zaskakujące zakończenie. Prawdziwe mistrzostwo w swoim gatunku. Kawał (i to dosłownie, bo książki liczą ponad 600 stron) dobrej rozrywki. Zresztą wkrótce do kin wchodzi część pierwsza - ale osobiście nie nastawiam się specjalnie na hit. Książka zawsze ma nad filmem przewagę.
   Autor ze Szwecji, akcja dzieje się w Szwecji, tytułowe Millenium to nazwa redakcji - więc jakby sama tematyka jest mi bliska. NIestety, są także złe wiadomości. Autor cyklu - dziennikarz Stieg Larson - zmarł nagle na atak serca. Czy doczekamy się czwartego tomu (zdążył napisać kilkaset stron) jeszcze nie wiadomo. Trwa proces o pieniądze między konkubiną z którą mieszkał, żył i tworzył, a rodziną, która liczy na majątek już dziś warty ponad 20 milionów dolarów. A tutaj akurat cyfry gwałtownie rosną. I to jak sądzę z dnia na dzień.
   Stieg Larson niemal ukończył czwarty tom. Naszkicował też akcję i zamierzenia kolejnych. Niestety, nie doczekał spektakularnego sukcesu jaki odniosły książki. I niestety, żadnej już nie dokończy. Osobiście liczę jednak na to, że praca nie pójdzie na marne i przynajmniej ten czwarty, niemal ukończony tom się ukaże. I pewnie tak będzie, bo przecież można na tym świetnie zarobić. Oby tylko ten kto będzie go "dokańczał" stanął na wysokości zadania.
   Jednym słowem - szczerze polecam.

Krzysztof Turzański



Podziel się:

komentarze (6) | dodaj komentarz

czarna lista

wtorek, 27 października 2009 21:12


             Zauważyłam ostatnio w nowościach wydawniczych prawdziwe zatrzęsienie książek "obyczajowych, życiowych, współczesnych, o kobietach i dla kobiet". Przeczytałam kilka i zastanawia mnie po co pisze książki ktoś, kto nie ma o czy pisać? Dla niby jakich kobiet są przeznaczone? I czy naprawdę każda absolwentka filologii polskiej, która w miarę poprawnie pisze, musi PISAĆ? I co gorsze - WYDAWAĆ? Czy muszę to czytać? Na ostatnie pytanie odpowiadam sobie stanowcze - NIE ( no, może jednak nie takie stanowcze, bo w końcu kilka z tych powieści (?) przeczytałam :)
           Nie chcę wrzucać wszystkich do jednego worka, bo choć książki są o niczym, to jednak różny jest poziom pisarstwa i poczucia humoru tych "pisarek (?)". To ubóstwo treści, czy to spowodowane brakiem doświadczenia, czy też brakiem wyobraźni, niestety w pełni oddaje prawdę o naszych czasach.
         Być może jednak ktoś odkryje w nich coś, czego ja niestety nie dostrzegam lub dopisze inne, których czytać nie warto.
Lista gniotów:
Agnieszka Topornicka - "Cała zawartość damskiej torebki"
                                        - "Pierwsza osoba liczby mnogiej"
Joanna Lustyk              - "Ścieżka przez ocean"
                                        - "Inna pamięć"
Anna Zientara              - "Układy dwójkowe"
Irena Matuszkiewicz   - "Przebudzenie"
                                        - "Przeklęte, zaklęte"

i niestety cała masa innych...

Asia



Podziel się:

komentarze (6) | dodaj komentarz

Naszyjnik

niedziela, 25 października 2009 11:31


           "Naszyjnik" to książka - relacja, opisująca pewien eksperyment społeczny.
            Trzynaście kobiet połączyło wspólne marzenie. Stworzyły wyjątkową grupę i razem kupiły kosztowny brylantowy naszyjnik. Każda z nich przez 28 dni miała go dla siebie. Szybko przekonały się jednak, że w tym niezwykłym eksperymencie nie chodzi tylko o dzielenie się kolią. Kobiety opowiadają co zmieniło się w ich życiu, od chwili, gdy stały się właścicielkami naszyjnika. Opowiadają o swoich małżeństwach, dzieciach, poglądach na otaczający je świat. Odnajdują uśpione pasje, nadzieje, radość i przyjaźń. Uczą się pokory i tolerancji. Odkrywają, czego brakuje im w życiu, co jeszcze chcą osiągnąć, co zmienić. Ta przemiana nie tyle jest spowodowana posiadaniem cennego przedmiotu, co raczej  spotkaniami, na których dzielą się swoją mądrością, swoim życiem.
           Książka opowiada nam 13 historii. Jest nieźle napisana i bardzo amerykańska :)
Polecam: Cheryl Jarvis - "Naszyjnik"

Asia

Podziel się:

komentarze (1) | dodaj komentarz

Poczekajka

sobota, 24 października 2009 21:02


          "Poczekajka" Katarzyny Michalak to książka kontrowersyjna w odbiorze. Jak dla mnie bardzo pozytywnie zakręcona. No i w końcu taka, dla której warto zarwać noc. Opowiada historię Patrycji- pięknej, młodej pani weterynarz, która szuka swego miejsca w życiu. Szuka tego co w życiu ważne - wymarzonej pracy, domu, miłości. Sposób w jaki to czyni jest nietypowy.
          Wszystko zaczyna się od sabatu czarownic, gdzie upojona wiedźmińską nalewką, ma wizję idealnego życia. Wybranek jej serca już podjeżdża na czarnym koniu pod wymarzoną chatkę... gdy zostaje nagle wyrwana z błogich majaków (lub pijackich zwidów) przez policjanta, który wcale nie jest podobny do wybranka, ona zaś nie znajduje się w zabytkowym dworku na sabacie, a na ławce w parku. Tak,tak, proza życia :)
           I co robi główna bohaterka? Przestaje chodzić na podejrzane imprezy? Nie pije z nieznajomymi? O nie. Nasza Patrycja szuka miejsca, które widziała w wizji...A magia nie odstępuje jej na krok.
          Napisałam, że książka jest kontrowersyjna w odbiorze, bo zbiera bardzo rozbieżne opinie. Widzę oczywiście pewne braki i małe naiwnostki, ale wyjątkowo przymykam na to oko, bo całość jest świetna. Przede wszystkim jest bardzo optymistyczna, pełna humoru i magii. I choć napisana poprawnie (ale tylko poprawnie) to ten język nie wiadomo dlaczego uwodzi... Może to magia? Czary?

         Książka jest o tym, że warto wierzyć w siebie, swoją intuicję, a biorąc sprawy w swoje ręce realizować marzenia te najprostsze o domu, miłości i te ogólnoludzkie o pomaganiu ludziom i zwierzętom, o dobroci.Warto dodać jeszcze, że autorka nagrała teledysk ilustrujący książkę, sama napisała muzykę i słowa do piosenki (http://pl.youtube.com/user/kettyeve)
Polecam


Asia



Podziel się:

komentarze (3) | dodaj komentarz

Miasto Poza Czasem

czwartek, 15 października 2009 18:51


             "Zawsze zostawiamy ślady, którymi po wiekach ktoś jeszcze podąża..." - pisze tajemniczy narrator, urodzony w średniowieczu i... żyjący po dziś dzień. Kim jest ów człowiek, karmiący się krwią, zrodzony z prostytutki i Tego Drugiego, którego imienia nawet nie wolno wymienić? Dlaczego wyrządził ludziom tak wiele krzywd?
              Gdyby przeczytać książkę bez wcześniejszego ujrzenia okładki, można by powiedzieć, że autorem jest Carlos Ruiz Zafon. Autor nie tylko osadził akcję w Barcelonie, ale uczynił miasto bohaterem powieści. Bohaterem, który podobnie jak widmo żywi się swoimi mieszkańcami. Jednak to Francisco Gonzales Ledesma, pod pseudonimem Enrique Moriel, ukrył w powieści tajemną historię jednego z najpiękniejszych miast.
             "Miasto poza czasem" nie tylko wciąga sensacyjną akcją i pięknymi opisami dziejów Barcelony. Książka opowiada o Stworzeniu, które jeszcze się nie skończyło, ukazuje walkę Dobra ze Złem, która być może nigdy nie zostanie rozstrzygnięta.
             Wciągająca akcja, zaskakujące historie i wątpliwości - to wszystko można odnaleźć na kartach powieści. Powieść, poza samą przyjemnością czytania, udziela odpowiedzi na wiele pytań, które ludzkość zadawała sobie od wieków. Opowiada o prawdach, za które kiedyś ludzie ginęli na stosie. Polecam:
             Enrique Moriel - "Miasto Poza Czasem"

Asia

Podziel się:

komentarze (1) | dodaj komentarz

Saszeńka

poniedziałek, 28 września 2009 16:18


           "Saszeńka" - Simona Montefiore to opowieść o trzech pokoleniach kobiet rosyjskich: od czasów ostatniego cara poprzez okres stalinowski po dzisiejszą Moskwę z jej oligarchami, którzy dorobili się miliardowych fortun na ropie naftowej. Opowiada o lekkomyślnej miłości kobiety do mężczyzny i bezgranicznej miłości matki do dzieci, okrutnej śmierci i tajemnicach, które kryje przeszłość - o zwyczajnej rodzinie żyjącej w niezwykłych czasach. Jej osią jest szaleńczy romans, który trwa tylko kilkanaście dni, ale zmienia całe życie bohaterów. Jeszcze po dziesięcioleciach miłość trwa, ale trwa też nienawiść, cierpienie i przemoc.
           Montefiore tworzy niezapomnianą postać kobiecą, której historia spina klamrą dzieje dwudziestowiecznej Rosji, i opowiada o dążeniu do prawdy w kraju, który pragnie zapomnieć o swojej mrocznej przeszłości. Główni bohaterowie książki to postacie fikcyjne, ale ich losy są oparte na prawdziwych historiach kobiet i dzieci należących do pokolenia Saszeńki.
           Historycy na ogół piszą o niezwykłych ludziach, którzy kształtują losy świata. Jednak w tej powieści autor chciał pokazać, jak zwykli ludzie zmagali się z triumfami i tragediami dwudziestowiecznej rosyjskiej historii. Książka składa się z trzech części: Piotrogród 1916 (bolszewicy, ostatnie dni arystokracji i carów), Moskwa 1939 (komunizm przed wybuchem II wojny światowej) i Kaukaz, Londyn, Moskwa 1994 (epoka oligarchów). Wszystkie dotyczą przełomowych wydarzeń w dziejach Rosji, ale też stanowią wspaniałe tło dla dramatów rodzinnych tytułowej Saszeńki.
          Jeżeli kogoś zachwycił "Jeździec miedziany" Paulliny Simons, koniecznie powinien sięgnąć po "Saszeńkę" - Simona Montefiore. POLECAM.

Asia

Podziel się:

komentarze (0) | dodaj komentarz

Dom nad Rozlewiskiem

niedziela, 13 września 2009 18:40


                Już najwyższa pora napisać o książce "Dom nad Rozlewiskiem" Małgorzaty Kalicińskiej, bo ekranizacja podobno gotowa i niebawem będziemy oglądać serial na kanwie powieści.
               Książka budzi skrajne emocje wśród czytelników, zbierając zupełnie różne opinie i oceny.  Opowiada historię Gosi (patrz imię autorki) - kobiety po 40-tce, która uwikłana w chłodne małżeństwo, stresującą pracę w agencji reklamowej, bierze udział w wyścigu szczurów po stołki, awanse i ...pewność siebie. Walczy z upływem czasu torturując się wymyślnymi zabiegami kosmetycznymi, by być trendi i wpasować się w ten nurt wszechobecnej medialnej młodości. Ostatecznie spokój odnajduje na mazurskiej wsi - tu w końcu może się samorealizować, nabrać dystansu do świata, rozpocząć życie od nowa. Taka to historia prosta, wręcz banalna - ciepła, domowa, rodzinna i sielsko - anielska. Jej ogromna poczytność jest spowodowana głównie tym, że ten spokój nam się udziela i dystansuje nas od gonitwy dnia codziennego.
            Bohaterowie wyraźni, charakterystyczni, nieszablonowi. Gosia wydaje się osobą prawdziwą tak bardzo, że jest aż denerwująca. Budzi we mnie takie emocje, że aż chciałoby się tą babą potrząsnąć... a to przecież tylko fikcyjna postać (chociaż kto wie?)
Gdyby przyjrzeć się jej z bliska to widzimy, że niczego w życiu nie zrobiła dobrze, kręcąc się w kołowrotku pozorów, a kiedy już narozrabiała i zrobiła ze swojego życia chlewik - uciekła pod opiekuńcze skrzydła matki (o której 40 lat nie pamiętała), by tu sprzątać prawdziwy chlewik (taki ze zwierzątkami :). Czy teraz jest już spokojna, rozsądna, szczęśliwa? Nie! Nowe miejsce - nowe możliwości. Teraz "miesza" w wiosce nad rozlewiskiem. I choć denerwuje mnie okropnie, to staram się też ją zrozumieć bo "każdemu wolno kochać" - a wiadomo, że "w starym piecu diabeł pali". Muszę uczciwie przyznać, że już dawno żadna postać lieracka nie obudziła we mnie tak żywych odczuć, ale może to jest właśnie atut tej powieści...
Ciekawa jestem jak w filmie, w rolę Gosi wcieli się Joanna Brodzik. Książkę oczywiście polecam.

Asia

Podziel się:

komentarze (8) | dodaj komentarz

Senność

czwartek, 20 sierpnia 2009 14:42


           "Senność" - Wojciecha Kuczoka to opowieść o ludziach, którzy zapadli w rodzaj emocjonalnego letargu, którym życie przecieka przez palce, którzy, choć żyją fizycznie, nie żyją naprawdę. Książka opowiada o losach trójki bohaterów: znakomitego pisarza, który źle wybrał życiową drogę, aktorki cierpiącej na narkolepsję, która żyje w więzieniu luksusowego domu oraz młodego lekarza, który nie potrafi wyzwolić się spod nadopiekuńczych skrzydeł rodziców.
Los sprawia, że ich drogi się przecinają i pod wpływem impulsu - budzą się do życia na nowo.
           Książka o kryzysie i jego wielorakich odmianach: twórczej, miłosnej, generalnie życiowej. Znakomitego efektu dopełnia język powieści, precyzyjny i błyskotliwy. Gorąco polecam.

Asia

Podziel się:

komentarze (4) | dodaj komentarz

Franco Scaglia

środa, 19 sierpnia 2009 19:39


               Dzięki uprzejmości Pań Bibliotekarek, które podsunęły mi nowo zakupione książki do "przetestowania", odkryłam nowego, świetnie piszącego autora powieści. Franco Scaglia jest Genueńczykiem z pochodzenia, mieszka i pracuje w Rzymie. Jak czytam w jego nocie biograficznej, jest przewodniczącym RAI CINEMA, autorem licznych komedii, esejów i powieści. Nie wiem czy napisał tylko trzy powieści, czy też tylko tyle ukazało się w Polsce, ale przeczytałam je z zapałem i czekam na więcej.
              Akcja wszystkich trzech książek dzieje się w Ziemi Świętej i łączy się ze sobą osobą głównego bohatera, ale można też czytać je niezależnie od siebie, gdyż każda opowiada swoją historię. Ojciec Mateo, znany franciszkański archeolog odkrywa znaczące dla wszystkich religii cenne znaleziska, poszukując prawdy spotyka się z przedstawicielami różnorodnych kultur, wyznań i organizacji, próbując ogarnąć (i czytelnikom przebliżyć) skomplikowaną sytuaję tego miejsca.
              Książki są wspaniale napisane, językiem prostym, jasnym ale też pełnym niuansów. W każdej z książek wątek sensacyjny współgra z historią tego regionu. Jerozolima , miasto o bogatej historii i tradycjach, od zawsze targana konfliktami ciągle dostarcza nowych odkryć archeologicznych. Sytuacja komplikuje się gdy do gry wchodzą agenci, terroryści, bajecznie bogaci szejkowie i przemytnicy dzieł sztuki. Akcja postępuje dynamicznie dostarczając czytelnikowi fragmentów wiedzy o tajemnicach, które na końcu nabierają logicznego kształtu i pozwalają odkryć cały wątek sensacyjny.
             Wszystkie trzy części to fascynujące powieści, w której klimaty dawnego krajobrazu łączą się z wizją najbardziej tajemniczych aspektów ludzkiej osobowości, a to jest to co lubię najbardziej w dobrej prozie.

Polecam książki Franco Scaglii:
"Złoto Mojżesza"
"Strażnik wody"
"Czarna mewa".


Asia

Podziel się:

komentarze (0) | dodaj komentarz

Szyfr Szekspira

poniedziałek, 10 sierpnia 2009 16:26


              Rok temu kupiłam "Szyfr Szekspira" autorstwa Jennifer Lee Carrell i od tego czasu stał sobie w kolejce do mojego czasu. Ponieważ ktoś ostatnio wspomniał o tej książce na naszym blogu, przypomniałam sobie, że mam ją w domu i pora znaleźć dla niej czas.
             Opowieść zaczyna się od wielkiego pożaru szekspirowskiego teatru "Globe" w 1613 roku, a potem napięcie tylko rośnie. Blisko cztery wieki później ten sam londyński teatr ktoś podpala znów i z tego samego powodu. Chodzi o rękopis zaginionej sztuki, która niegdyś wywołała miłosny skandal na królewskim dworze, a dziś może udowodnić, że Szekspir naprawdę napisał swoje dzieła, w co wątpi wielu znawców.
             Młoda uczona Kate, podążając tropem sekretu, powierzonego jej przez zamordowaną koleżankę, przemierza niezwykłe miejsca w Europie i Ameryce, od starych bibliotek po... jaskinie na pustyni! Ściga ją zabójca (niestety od razu wiadomo kto nim jest), eliminując po drodze kolejnych wtajemniczonych oraz FBI przekonane, że sprawcą wszystkich zbrodni jest Kate...
            Muszę przyznać, że pomysł na powieść jest świetny. Bardzo rzetelnie opracowany w oparciu o historyczne dokumenty i listy. Dostarcza wielu cennych informacji o Szekspirze (kimkolwiek był) oraz o jego sztukach. Wspaniale skonstruowana intryga, chwytliwy temat powinny zapewnić jej rozgłos... niestety styl pisarstwa rani duszę. Akcja ślimaczy się, momentami tylko nabierając tempa. Trup ściele się gęsto, morderca czyha za rogiem, ale czytelnik nie odczuje adrenaliny i przyspieszonego bicia serca,bo wszystko jest napisane jakoś bezpłciowo. Poza tym autorka ma dość denerwującą tendencję do ożywiania natury martwej - tak więc: "ściany wzdychają ciszą", "nóż śpiewa dźwiękiem stali", "brzeg rzeki dotyka ramieniem" itp. Jeżeli przymkniemy oko na te wybryki stylistyczne, to można się lekturą tej powieści nawet pasjonować. Jak na początkującą pisarkę, zeswatanie sensacji z historią wyszło autorce zdecydowanie nieźle i pomysł zbrodni szekspirowsko-współczesnej okazał się trafionym zabiegiem. Książka powinna zachęcać do sięgnięcia po dzieła Szekspira.
           Jako nastolatka spędziłam z Szekspirem ferie zimowe (!!!),  prawie jednym tchem czytając wszystkie jego komedie i dramaty. Byłam zauroczona jego twórczością i ponadczasowością tematów i ludzkich zachowań. W ponad trzydziestu sztukach teatralnych i kilku sonetach opisał chyba wszystkie relacje międzyludzkie, które po czterech wiekach, w innych sceneriach, ciągle są powtarzane w książkach, filmach, wiadomościach. Pomimo małych niedoskonałości - "Szyfr Szekspira" - jako książkę na lato - Jak najbardziej POLECAM

Asia



Podziel się:

komentarze (3) | dodaj komentarz

Księga bez tytułu

czwartek, 09 lipca 2009 15:08


            „Ci, którzy przeczytają tę książkę, mogą nigdy więcej nie ujrzeć światła dziennego..." - ostrzega autor w szalonej powieści sensacyjno-przygodowej, łączącej thriller, horror, czarną komedię i... bardzo soczysty język.
           W obskurnym barze w Santa Mondega spotykają się m.in.: dwaj mnisi, kobieta wybudzona ze śpiączki, para zakochanych, morderca przebrany za Presleya i super zabijaka Bourbon Kid. Wszyscy chcą zdobyć „Oko Księżyca" - magiczny kamień, który zniszczy świat, jeśli posiądzie go Władca Ciemności. Ale kto nim jest?! 
Ta książka to mistrzowski pastisz powieści akcji, z drugim dnem.  Autor książki kpi bowiem z „Archiwum X" oraz „Karate Kida", z opowieści o płatnych mordercach, kina mafijnego czy gatunku science-fiction. Kultura wysoka zestawiona jest z czystą rozrywką, a klasyka - z popkulturą, funkcjonując na równych prawach.
           Po pierwszych 50 stronach miałam ochotę zakończyć czytanie okrzykiem - straszne głupoty!, ale już po kolejnych 10  odkryłam (tu sobie gratuluję spostrzegawczości:), że to nie sensacja ale dobrze napisany pastisz tego gatunku. Jeżeli od początku wiadomo się, że trzeba tę książkę czytać z przymrużeniem oka (choć źle to wpływa na wzrok), to może ona dostarczyć nieprzeciętnej rozrywki.
          "Księga bez tytułu"
napisana przez Anonima (a raczej podejrzewam, że przez kilku Anonimów) to świetna lektura na lato. Polecam!

Asia

Podziel się:

komentarze (4) | dodaj komentarz

krzyk dzikiej czajki

środa, 08 lipca 2009 15:24


              "Krzyk dzikiej czajki" to wspaniała opowieść o życiu, dorastaniu, o poszukiwaniu własnych korzeni, własnej tożsamości. Główna bohaterka i jednocześnie narratorka książki opowiada nam historię, kiedy jako dorosła już osoba postanawia odszukać swego ojca. Własna matka ją odrzuciła, ojciec podobno zginął w wypadku. I właśnie kiedy "podobno" okazuje się, że "jednak nie" - powieść nabiera tempa.  Dokąd dojdzie, rozpaczliwie szukając miłości i rodziny, przeżywając kolejne klęski?
            Magiczny w tej książce jest język, styl, ciepło i wiara w ludzi - wszyscy są dobrzy, kochani i troskliwi, jeżeli ktoś jest zły, to tylko dlatego, że chwilowo się pogubił.  Piękne, wzruszające, ale niestety życiowo nieprawdziwe. Dlatego książka przypomina baśń, piękną opowieść z happy endem, w sam raz na letnie wojaże.
 Polecam: "Krzyk dzikiej czajki" - Zuzanna Śliwa

Asia

Podziel się:

komentarze (0) | dodaj komentarz

Ostatni papież

wtorek, 07 lipca 2009 12:49


            To miało być ostatnie prawdziwe konklawe. On miał być ostatnim prawdziwym papieżem. Ryzyko wyboru na Stolicę Piotrową człowieka spoza było nie do przyjęcia. A jednak... 29 września 1978: świat zamiera na wieść o nagłej śmierci papieża Jana Pawła I  i to po zaledwie 33 dniach pontyfikatu. Do dziś okoliczności tego zdarzenia wzbudzają wiele wątpliwości.
           Jest 2006 rok, Londyn: młoda dziennikarka Sarah Monteiro otrzymuje zagadkową listę nazwisk. To klucz do wielu mrocznych tajemnic, szokujących zbrodni i ciemnych interesów. Dokument, który dostał się w jej ręce, zmusza do gwałtownych działań wszechwładną masońską lożę, CIA i najwyższych hierarchów Watykanu. Od tej chwili życie Sarah wisi na włosku.
           Mocna sensacja, fikcja literacka miesza się z realnymi osobami, organizacjami. Wspaniale napisana, częste zwroty akcji, ciekawy "chwytliwy" temat i efekt murowany. Ale jak  było naprawdę?...Może tak, jak to przedstawił w "Ostatnim papieżu" Luis Miguel Rocha?
 Poszukiwaczom sensacji - polecam.

Asia

Podziel się:

komentarze (0) | dodaj komentarz

OSTATNI WYKŁAD

poniedziałek, 06 lipca 2009 15:06


   Tę książkę dostałem od dziewczyn z pracy jako urodzinowy prezent. Ostatni wykład - autor: Randy Pausch, spisał Jeff Zaslow. Nie bardzo wiedziałem czego się spodziewać. To właściwie nie jest książka - tylko swobodny zapis wykładu, jaki wygłosił Randy Pausch. Ostatni wykład - bo wygłoszony przed śmiercią. Śmiercią, której się spodziewał. Z rakiem, którego u niego zdiagnozowano nie można było wygrać.
   O dziwo ta ksiażka nie jest o śmierci. Jest o życiu, o dziecięcych marzeniach i szczęściu. Ostatni wykład to tytuł książki, jednak tytuł wykładu brzmiał inaczej - "Wasze dziecięce marzenia".
   Nie wiem do jakiej kategorii zaszeregować tę książkę. W każdym razie cieszę się, że ją przeczytałem i cieszę się, że trafiła na mój regał. Niestety, momentami jest smutna. Może nie sama ksiażka, ale z kontekstu i świadomości, że autor zmarł dwa miesiące po jej opublikowaniu jakoś tak nachodzi człowieka chwila refleksji. Nawiasem mówiać Spodobał mi się jeden cytat z wykładu, który obejrzałem w internecie.  W wolnym tłumaczeniu brzmi to mniej więcej tak:

"Życie człowieka nie jest oceniane na podstawie jego długości, ale na podstawie jego jakości".

Polecam!
Wszyscy cii, którym spodoba się książka - mogą zobaczyć wykład profesora. Został zarejestrowany i opublikowany na youtube, gdzie obejrzeało go już ponad 10 milionów widzów:
http://www.youtube.com/watch?v=ji5_MqicxSo

Krzych



Podziel się:

komentarze (1) | dodaj komentarz

IMPERIUM MRÓWEK

środa, 01 lipca 2009 21:56


   Skończyły mi się mozliwości i musiałem poszukać czegoś nowego do czytania. Domowy regał przestał już dostarczać rozrywki. Po wizycie w księgarni wróciłem do domu z nietypową książką. Bernard Werber "Imperium mrówek". To pierwsza część bestsellerowej trylogii sprzedanej w nakładzie 15 milionów egzemplarzy. Efekt reklamowy, czy coś w tej książce naprawdę jest?
   Przyznaję, że temat nietypowy. Obserwowanie akcji z poziomu dwóch światów - ludzi i mrówek. Fascynujące. Niby nic specjalnego, a trudno się oderwać. Jednym słowem polecam.  A ja przy pierwszej okazji sięgnę po kolejne pozycje: Dzień mrówek i bunt mrówek.
   Nawiasem mówiąc czytałem już kiedyś podobną w stylu książkę.. Leśne Wygi, którą równie mocno polecam. Czasami warto spojrzeć na świat oczami innych stworzeń niż ludzie.

Krzych



Podziel się:

komentarze (2) | dodaj komentarz

 12345  »

piątek, 3 września 2010

Licznik odwiedzin:  99 236

Ulubione strony

O mnie

Ten blog jest wyjątkowy, gdyż nie tworzy go jedna osoba, a kilkoro miłośników książek. I mamy nadzieję, że z czasem będzie nas przybywać.
Aktualnie w naszym projekcie biorą udział:


- Joanna Widera
(nauczycielka)

- Krzysztof Turzański
(dziennikarz)

O moim bloogu

Będziemy tu dyskutować o książkach i wszystkim co z tym związane. Co więcej - mamy nadzieję wciągnąć do tej dyskusji także Was, naszych Czytelników. Bo naszym zdaniem warto...

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Księga Gości

Ostatni wpis w księdze:

  • data: 02.09.2010 22:34:40
  • autor: dominik-spiewak
  • treść: Witam!
    Cieszę...

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 99236
Wpisy
  • liczba: 206
  • komentarze: 532
Księga gości: 47
Bloog istnieje od: 1159 dni